Serwis Rock Shox Psylo Race (i więcej – nostalgicznie)

Serwis Rock Shox Psylo Race (i więcej – nostalgicznie)

Serwis Rock Shox Psylo Race (i więcej – nostalgicznie) 1024 543 SerwisBAJKA.pl

Wyobraźcie sobie świat po zagładzie… jakiejkolwiek. Ludzie są gatunkiem zagrożonym wyginięciem i prawdopodobieństwo spotkania przedstawiciela własnego gatunku jest naprawdę niewielkie. Brakuje niemal wszystkiego i jesteście skazani na poruszanie się o własnych nogach, bo z różnych powodów podróżować musicie. Pewnego dnia pod gruzami miasta odnajdujecie magazyn, a w nim niemal wszystkie części rowerowe, o jakich moglibyście tylko pomyśleć. Możecie zbudować dla siebie rower z tą wiedzą, iż szybko tu nie wrócicie. Co byście wybrali?

Któregoś dnia odwiedził mnie brat ze swoim rowerem. Kupiłem mu go dawno temu, pracując w jednym ze sklepów rowerowych. Zadanie otrzymałem ciężkie, ponieważ miałem przywrócić sprzęt do pełnej sprawności. Giant Boulder SE w podstawowej konfiguracji nie rzucał na kolana, ale tym ciekawsze wyzwanie przede mną. Szybki rzut oka: amortyzator zamienił się w sztywny widelec, brak hamulca przedniego, sparciałe opony, tragiczna korba i większość części. Rozbiórka na czynniki pierwsze ujawniła dalsze zagrożenia: przecierające się obręcze, zużyte piasty, niedziałające stery. Postanowiłem zbudować rower niemal od początku zachowując jedynie ramę.

Opowieść z pierwszego akapitu przytoczyłem tu nie bez powodu. Rower miał być maksymalnie niezawodny, bo prędko go nie zobaczę. Najpierw zająłem się poszukiwaniami amortyzatora. Niezawodne były stare Bombery, sprężynowe Rock Shox’y oparte o system Hydracoil, w oko wpadł mi też widelec Magura. W końcu znalazłem jednak to, czego szukałem: złoty Psylo Race z roku 2000. Amortyzator ów pochodzi z najlepszych lat produkcji i posiada wszystko, czego można chcieć do roweru, który będzie użytkował brat. Skok w zakresie 80 – 120 mm, sztywność, pompowany system Dual Air i tłumienie Pure wraz z blokadą.

Golenie górne zastałem w idealnym stanie nie licząc kilku drobnych rys niewartych uwagi. Wewnątrz prawej goleni nie znalazłem niczego podejrzanego (drobne mikrorysy powodowały uchodzenie powietrza). Na dzisiejsze czasy jest to dość „uciążliwy” widelec ze względu na golenie 30 mm, do których bardzo ciężko o uszczelki i o-ringi, ale w Serwisie Bajka mam wystarczające zapasy 🙂 Dlatego też od razu zmieniłem uszczelki kurzowe na nowe, oraz zainstalowałem nowe gąbki nasączone fluidem Fox.

Następnie rozebrałem komorę powietrzną, wymieniłem wszystkie o-ringi oraz nasmarowałem całość i wlałem kilka ml wspomnianego fluidu. Teraz przyszła pora na tłumik. Zlałem stary olej i zabrałem się za rozkręcenie dolnego, aby wymienić podkładkę na dedykowaną z zestawu naprawczego. Im więcej nowych części tym lepiej, a skoro są trzeba korzystać. Później wlałem nowy olej i odpowietrzyłem blokadę. System ze szpilką jest moim ulubionym i działa perfekcyjnie. Po wszystkim pozostało mi już tylko skręcić śruby przy użyciu klucza dynamometrycznego i zainstalować amortyzator do roweru. Serwis Rock Shox zakończony.

W Giancie zastosowałem 8 rzędową kasetę sparowaną z 9 rzędowym łańcuchem. Tylną przerzutkę zmieniłem na „smaczek” z tamtych lat czyli śliczną, polerowaną (dziękuję Krzychu!) STX-RC. Klamkomanetki to Deore XT o niezwykle krótkim skoku dźwigni, korba i przednia przerzutka pochodzą z tej samej grupy. Jak działa ów napęd? Względem dzisiejszych produktów czuć różnicę – biegi nie zmieniają się aż tak płynnie ale priorytetem była niezawodność, a różnica dla osoby nie ścigającej się w zawodach może być nie do wyłapania.

Długo myślałem nad hamulcami, ale hydraulika jest zawodna. Nie wybrałbym się na niej w podróż w postapokaliptycznym świecie 🙂 Hamulce szczękowe mimo swoich wad mają również niezaprzeczalne zalety. Do roweru brata wybrałem jedne z najsilniejszych V-brake’ów jakie kiedykolwiek wyprodukowano. Mowa tu o Deore XT BR-M750, które były konstrukcyjnym majstersztykiem. Japońscy inżynierowie zastosowali drugą oś obrotu względem piwotu, przez co hamulec dysponował olbrzymią siłą. Niestety do jego wad należało piszczenie, z którym i ja musiałem sobie poradzić. Na szczęście udało mi się je wyeliminować.

Koła zbudowałem w oparciu o obręcze Mavic obute w opony Conti Race King 2.2″, nierdzewne szprychy i piasty XTR z serii 960 (z przodu) oraz Deore XT. Tylna pochodziła z odzysku i musiałem w niej przywrócić do życia bębenek oraz wymienić wszystkie kulki. Działa! XTR przejechał ze mną m.in. 2 Transcarpatie i do dziś płynność obrotu przewyższa niejedną nową piastę Shimano. Pedały również pochodzą z grupy XTR (980). Zastosowałem wysokiej jakości podwójnie uszczelnione pancerze, które działają w oparciu o smar Shimano SIS SP-40 dedykowany do tego celu. Zapewni to długotrwałą pracę w najlepszym wydaniu.

Na koniec pozbyłem się starych wsporników o niedzisiejszych kątach. 130 mm (!) Syncros’a zamieniłem na krótki mostek Giant wespół z szeroką, gięta kierownicą. Ustawiłem go idealnie dzięki przyrządowi Tune Spurtreu. Sztyca to lekki i tani Accent Execute (polecam do tego typu projektów), przykręciłem też siodło Specialized Phenom SL na drążonych, tytanowych prętach. W tej konfiguracji i w mimo wszystko niewielkim budżecie powstał rower o diametralnie innym obliczu. Wygodny, zachęcający do niespiesznej jazdy w górach. Wybaczający wiele, niezawodny. Dokładnie taki, jakim go sobie wyobrażałem.

15 komentarzy
  • DOMAN 27 października 2016 at 13:55

    Śruby kółeczek w wszystkich stx rc (mc33,mc36,mc38) były na klucz imbusowy, te pod klucz płaski w Twojej przerzutce kłują w oczy. 🙂

  • Karol Jasik 27 października 2016 at 15:55

    Mógłbyś zdradzić konkretnie jakie to pancerze?

    • Serwis Bajka 27 października 2016 at 16:02

      Jasne, to po prostu dobrej klasy pancerz (w tym przypadku Shimano), do tego nierdzewna, szlifowana linka i uszczelniane o-ringami końcówki plus dodatkowa uszczelka gumowa XTR przy każdym zakończeniu pancerza. Całość nasmarowana smarem Shimano SIS-SP41.

      Pancerze hamulcowe j/w z tym, że zastosowałem customowe końcówki. Shimano nie sprzedaje uszczelnianych i w ogóle ciężko jakiekolwiek dziś dostać, więc kupiłem aluminiowe końcówki dedykowane do hamulców XT 739, a następnie założyłem specjalnie dorobione o-ringi i plastikowe końcówki utrzymujące je na miejscu. Linki również nierdzewne, szlifowane.

      Taki zestaw jest przeze mnie sprawdzony i gwarantuje długą żywotność oraz dobrą pracę.

  • Harry Haller 27 października 2016 at 17:59

    AP pancerzy – czy można gdzieś jeszcze kupić rurki wewnętrzne do NOKON? Na starość chciałem sobie podnieść mostek w szosie i muszę wydłużyć przedni pancerzyk.

    • Serwis Bajka 27 października 2016 at 18:31

      Do niedawna można było kupić w Cyklomanii, aktualnie chyba już nie. Spróbowałbym w cult-bikes. Nawet jeśli nie mają, to zamówią. Ew. zagranicą bez problemu.

      • Harry Haller 27 października 2016 at 18:36

        Dzięki. Swoj drogą 5 lat i ponad 30000 km na Force 10s system daje radę, choć trzaski po deszczu mnie irytują.

        • Serwis Bajka 27 października 2016 at 18:43

          W moim prywatnym rowerze również jest Nokon od 2009 roku. Fajny system, choć ma swoje wady jak wszystko. Jednym z nich jest strasznie uciążliwy montaż. Aby całość długo nie trzeszczała, osobiście podczas instalacji smaruję miejsce styku każdego koralika z drugim smarem Dura-Ace.

          Po tym, jak smar zostanie wymyty i zastąpiony piaskiem oczywiście trzeszczy. Wtedy najlepiej psiknąć smaru w sprayu na szmatkę i przetrzeć. Na jakiś czas pomaga.

  • Harry Haller 27 października 2016 at 18:49

    Do deszczu 🙂 Tu też widać,ze sram nie maltretuje tak linek,jak Campagnolo, gdzie wymieniałem je zapobiegawczo co 5- 6 tys. km.

  • Arczi 28 października 2016 at 10:28

    Kurka, też chciałbym zbudować takiego klasyka do latania „w koło komina”. W jakim mniej więcej trzeba obracać się budżecie, żeby poskładać coś sensownego?

    • Serwis Bajka 28 października 2016 at 11:44

      Za ok. 2000 – 3000 na allegro można znaleźć używane rowery na pełnym lub prawie pełnym szarym XTR. Oczywiście faktyczny stan części (w szczególności piast, suportu, amortyzatora, hamulców) jest zagadką, ale niekiedy warto zaryzykować.

      W przypadku Gianta budżet stale się powiększał bo non stop okazywało się, że kolejna rzecz jest do wymiany i inwestycja w naprawę jest nieopłacalna lub mało sensowna. Jak wspominałem, rama została ze starego roweru, a resztę dokupiłem. Część nowa, część używana. Na pełnym Deore XT (wyłączywszy przerz. tylną STX RC oraz piastę i pedały XTR) całość wyniosła mnie ok. 1500 – 2000 zł. Oczywiście nie licząc mojej pracy jak i np. pancerzy oraz linek.

      Nie szukałem okazji kupując najtańsze produkty. Np. na Allegro było kilka kompletów hamulców i wybrałem najlepsze. W przypadku starszych komponentów w mojej opinii nie warto sugerować się najniższą ceną bo można wpuścić się na „minę” i przywrócenie do stanu używalności okaże się zbyt drogie lub mało realne (dostępność części).

  • Brat 28 października 2016 at 17:51

    Z podziękowaniem:) W poniedziałek pierwsza jazda:)

  • szpila 28 października 2016 at 20:25

    nie ma najważniejszego, mianowicie zdjęcia całości 🙂

Dodaj komentarz