Rower składany Moulton

Rower składany Moulton

Rower składany Moulton 1024 512 SerwisBAJKA.pl

Rower składany Moulton to nieczęsty widok na polskich drogach. A szkoda, bo atencja do detali i prostota konstrukcji to jego olbrzymie zalety. Taki właśnie sprzęt trafił do mnie niedawno w celu rozpoczęcia równie nietypowego jak on sam, projektu. Właściciel chciał go nie tylko odchudzić i usprawnić do „codziennej” jazdy, ale również postawił na duży indywidualizm całości. Zaczęliśmy od tego, że zainstalowany w rowerze system SRAM-a Dual Drive (przerzutka sparowana z piastą wielobiegową) przestał zadowalająco działać, przy czym był ciężki i (jak się okazało) generował znaczne opory.

Kolorystyczną nutą przewodnią miało być polerowane srebro. Do Moultona miałem zaproponować tylną piastę, przerzutkę i manetkę + kilka innych detali. Interesującym wyzwaniem okazała się piasta, gdyż oprócz wspomnianej barwy musiała mieć cienki korpus oraz oś o szerokości 146 (135) mm. A jakby tego było mało, dodatkowo 36 otworów i bębenek obsługujący 9 biegowe kasety. Wszystkie te założenia (oprócz delikatnie przydymionego koloru aluminium) spełniała piasta XTR FH-M900. Musiała być jednak nowa, a do kupienia za granicą był tylko komplet.

Cóż, postanowiłem zaadaptować szosowy model i po długich poszukiwaniach znalazłem fabrycznie nową Shimano 600 Ultegra liczącą sobie blisko ćwierć wieku! Należało zmienić w niej nie tylko oś i dystanse ale również bębenek. Nabyłem pasujące części i rozebrałem całość na czynniki pierwsze. Smar po tylu latach należało wymienić, poza tym nowsze mają lepsze właściwości. Po skontrowaniu okazało się, że płynność obrotu powala na kolana. Stare, dobre rzemiosło. Na piaście zaplotłem nowe koło przy użyciu czerwonych (jedyna odmienność kolorystyczna) nypli DT Swiss Pro Lock, oczywiście przy użyciu tensometru.

Na koniec pozostało mi zmierzyć osiowość, a do tego celu używam przymiaru z czujnikiem zegarowym – znacznie dokładniejszym niż klasyczne narzędzia. Przyszła wreszcie pora na napęd. Starą korbę zmieniłem na poleconą przez właściciela Sturmey Archer z zębatką 54T. Do tego oczywiście nowy suport z dłuższą osią – mogłem wyczyścić i nasmarować mufę w ramie. Przerzutka tylna to nowiutka Ultegra z doskonałej serii 6500. Sztywna, z mocnymi sprężynami i srebrna 🙂

Na bębenek nasunąłem kasetę SLX o rozpiętości 11-28T i połączyłem z korbą ultralekkim, ażurowym łańcuchem KMC X9SL. Manetka to coś specjalnego: fabrycznie nowa 9-tkowa Dura-Ace sparowana z podstawką amerykańskiej legendy – marki Paul. Działa bajecznie. Na koniec pozostała mi wymiana kierownicy na pasującą kolorystycznie. Musiałem ją przyciąć z każdej ze stron o 1 cm. Końce wygładziłem za pomocą kamienia szlifierskiego marki IceToolz dedykowanego specjalnie do tego celu. To bardzo dokładne narzędzie, które genialnie wykańcza każde cięcie zarówno od wewnątrz jak i z zewnątrz. Wszelkie pilniki u mnie odpadają – ich użycie nie daje choćby zbliżonego efektu i psuje estetykę.

Po tych zabiegach rower schudł niemal równy kilogram, a w celu dalszego zbijania masy w Moultonie najprawdopodobniej zagoszczą pedały z tytanową osią kultowej marki Steinbach. Jak Wam się podoba?

2 komentarze
  • bodzio2k 10 marca 2016 at 12:15

    Złoto. Widziałem kiedyś Molutona gdy mknął Wołoską. Bardzo chciałem wiedzieć co to za rower. Teraz już wiem. Pozdro!

  • Trance 10 marca 2016 at 15:06

    Fajny spszyncior! Jak się okazuje, nie wszystkim są potrzebne koła 29+ 😉

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: